Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Planował kradzież a dopuścił się zbrodni

Data publikacji 14.09.2009

Kilka dni ciągłej i ciężkiej pracy kryminalnych z Mokotowa, dziesiątki rozpytanych osób i przesłuchanych świadków. Wszystko po to, by sprawca pozbawienia życia 20-letniego mieszkańca Podkarpacia trafił „za kratki”. Zabójcą okazał się jego rówieśnik, mieszkaniec Warszawy. Najprawdopodobniej wszystko z chęci zysku. Chciał bowiem okraść ofiarę. Stało się jednak inaczej niż planował podejrzany. Michał B. został już tymczasowo aresztowany. Za zachowanie, którego się dopuścił kodeks karny przewiduje najsurowsze kary.

Do całej tej tragicznej sytuacji doszło w pierwszy wrześniowy weekend. Będący poza Warszawą bracia ofiary, znaleźli 20-latka leżącego w mieszkaniu. Ktoś zadał mu cios w okolice obojczyka i zostawił nie udzielając żadnej pomocy. Powiadomieni o wszystkim kryminalni zwalczający przestępczość przeciwko życiu i zdrowiu pracowali nieustannie dzień i noc przywożąc do śledczych na przesłuchania kolejne osoby. Po krótkim czasie krąg podejrzewanych o tę zbrodnię mężczyzn wyraźnie się zawęził. W końcu trop poprowadził policjantów do mieszkańca Mokotowa, rówieśnika zabitego.

Michał B. od razu się zorientował, że kryminalni znają zbyt wiele szczegółów tej tragicznej nocy, aby wyprowadzać ich z błędu. Z ustaleń policyjnych specjalistów zwalczających najcięższe przestępstwa wynika, że zabójca był gościem ofiary na domowej prywatce. 20-latek obserwował właściciela, w jak rozrzutny sposób częstuje swoich znajomych alkoholem. Był jednocześnie przekonany, że jego zachowanie spowodowane posiadaniem dużej ilości gotówki. Niedoszły złodziej obmyślił więc plan, którego realizacja miała nieoczekiwany dla niego samego finał.

Kolejne ustalenia kryminalnych pozwalają przypuszczać, że 20-latek postanowił spoić alkoholem właściciela, by osłabić jego czujność. Przekonany, że taki moment nastąpił, zaczął plądrować jego mieszkanie w poszukiwaniu łupu. Niespodziewanie na wszystkim przyłapał go jego rówieśnik. Między mężczyznami doszło do szarpaniny. Gość widząc, że jego przewaga słabnie chwycił za nóż. Zadał cios i pozostawiając rannego bez opieki uciekł z mieszkania. Narzędzie wyrzucił do Wisły, aby pozbyć się dowodu. Dzięki płetwonurkom straży pożarnej z Płocka śledczy znalezione w wodzie ostrze dołączyli do pokaźnych materiałów śledztwa.

20-latek usłyszał już zarzuty za dopuszczenie się zbrodni. Zebrane w tej sprawie dowody przez śledczych pozwoliły na tymczasowe aresztowanie zatrzymanego. Za takie zachowanie kodeks karny przewiduje najsurowsze zagrożenie karą do 25 lat więzienia, a nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

ao
 

Powrót na górę strony