To „pokrzywdzony” usłyszy zarzuty
O pomoc poprosił policjantów z Ursynowa. Nie sądził, że oprócz nich sprawą zajmą się także specjaliści z Mokotowa zwalczający przestępczość samochodową. 37-latek zgłosił bowiem kradzież swojej 20-letniej skody. Kiedy kryminalni zaprosili go na kolejną rozmowę nawet nie przypuszczał, że mundurowi wszystko już wiedzą. Okazało się bowiem, że żadnego przestępstwa nie było, a „pokrzywdzony” najprawdopodobniej dzisiaj usłyszy zarzuty za składanie fałszywych zeznań.
Kilka dni temu przyszedł do dyżurującego policjanta z Ursynowa. Powiadomił o kradzieży swojego samochodu. 20-letnia skoda warta około 700 złotych miała zniknąć z parkingu sprzed bloku zgłaszającego. Właściciel twierdził, że samochód widział dwa tygodnie temu. Dopiero niedawno zwrócił uwagę, że nie stoi na swoim miejscu. Sprawą od razu zajęli się miejscowi kryminalni i ich koledzy z Mokotowa specjalizujący się w zwalczaniu przestępstw samochodowych.
Funkcjonariusze przeanalizowali całość zebranych materiałów. Od razu podejrzewali, że żadnego przestępstwa nie było. Właściciel nie miał dodatkowego ubezpieczenia, więc o wyłudzeniu odszkodowania nie mogło być to mowy. Ustalili jednak, że leciwa skoda była bardzo awaryjna. W przeszłości złodzieje zabrali z niej wszystkie koła, radio i powybijali szyby. Najprawdopodobniej naprawa pojazdu nie była opłacalna dla właściciela. Postanowił więc pozbyć się go by nie ponosić kosztów złomowania i wyrejestrowania swojego auta.
Grzegorz B. podczas rozmowy z kryminalnymi z Mokotowa zmieniał wersję wydarzeń. Przyłapany na kolejnym kłamstwie, zapytał policjanta co ma zrobić, aby cała sprawa zakończyła się pomyślnie. Gdy zorientował się, że nie uniknie odpowiedzialności za swoje zachowanie oświadczył, że podtrzymuje swoje zeznania złożone na Ursynowie. Funkcjonariusze wiedzą jednak, że właściciel dołożył wszelkich starań, aby jego auto „zapadło się pod ziemię” i to blisko 3 miesięcy temu.
Noc „pokrzywdzony” spędził” w policyjnej celi. Dzisiaj zostanie ponownie przesłuchany przez śledczych z Mokotowa i najprawdopodobniej usłyszy zarzuty. Za składanie fałszywych zeznań i zawiadomienie o przestępstwie, którego nie było może grozić kara nawet do 3 lat więzienia.
ao