Aktualności

Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Auto „potraktował” siekierą, potem zgłosili kradzież

Data publikacji 28.05.2009

Kryminalni z Mokotowa zwalczający przestępczość samochodową zatrzymali 38-letnią kobietę i jej 33-letniego znajomego. Aby pozbyć się awaryjnego citroena, wspólnicy postanowili dopuścić się przestępstwa. Jacek R. siekierą potraktował karoserię a znaki identyfikacyjne wyrzucił do rzeki. Chcieli wyłudzić kredyt za niepotrzebny już im w firmie pojazd. Zamiast tego trafili do celi, by nazajutrz od prokuratora usłyszeć zarzuty.

Kilka dni temu do mokotowskich policjantów zgłosiła się 38-letnia kobieta i poprosiła o pomoc. Z miejsca, gdzie jej wspólnik zaparkował służbowe auto, ktoś je ukradł. Nawet nie spodziewała się jak szybko samochodowi specjaliści zajmą się kolejną już sprawą. Przeanalizowali wszystkie materiały, sprawdzili „fakty” podane przez Iwonę F. i zaprosili ją na kolejną rozmowę. Podczas niej funkcjonariusze poinformowali ją o zatrzymaniu za powiadomienie o przestępstwie, którego nie było oraz za składanie fałszywych zeznań.

Do kobiety zaraz dołączył i jej wspólnik. Czekał na 38-latkę pod komendą. W chwili rozmowy wiedział już o co podejrzewają go policjanci. Nie utrudniał czynności i do wszystkiego się przyznał. Potwierdził tym samym przypuszczenia funkcjonariuszy i wątpliwości jakie mieli co do kradzieży citroena. Jak się okazało wszystko zaplanował 33-latek. Chciał bowiem pozbyć się sprawiającego problemy auta. Niespłacony kredyt na niego wspólnicy mieli spłacić z odszkodowania jakie wyłudziliby od ubezpieczyciela. Tak jednak się nie stało. Nie mają już służbowego auta, ale ich konto zasilą policyjne paragrafy.

33-latek opowiedział kryminalnym co zrobił z samochodem. Wyjęty z niego silnik przechowywał u teścia, a karoserię „potraktował” siekierą. Znaki identyfikujące pojazd wyrzucił jak gdyby nigdy nic do rzeki. Myślał przy tym, że jego zachowanie nie ujrzy światła dziennego. Pomylił się, narażając siebie i wspólniczkę na karę. Dzisiaj śledczy doprowadzili zatrzymanych do prokuratora, który będzie decydował o ich dalszych losach. Usłyszą też zarzuty, za które może im grozić kara nawet do 3 lat więzienia. Niewykluczone, że odpowiedzą także za próbę wyłudzenia pieniędzy. Za takie zachowanie kodeks karny przewiduje karę nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

ao
 

Powrót na górę strony